Hospoda w Białej, czyli o tym, że Gibscy nie zawsze muszą się zgadzać

Nie zawsze jesteśmy jednomyślni. Mnie się okrutnie nie podobało, choć nastawienie miałem bardzo pozytywne. Najlepszy dowód, że do knajpy trafiłem dopiero za drugim podejściem. OK. Gdybym przyszedł tam z moimi pięcioma „piwnymi” kolegami i na wstępie przyjęlibyśmy po pięć symbolicznych browarów, a potem wrzucili na ruszt po tłustym langoszu utytłanym w majonezie i tanim keczupie, […]

Continue Reading

Operacja Alfa, czyli o tym, jak Czupi została terrorystą :)

Czekając cały czas na prawdziwą zimę postanowiliśmy kontynuować wyprawę szlakiem zamków polskich. Ponieważ jednocześnie chcieliśmy zajrzeć do czeskiej restauracji, której nie udało nam się odwiedzić podczas ostatniego pobytu, tym razem wylądowaliśmy w Bielsku- Białej. Z powodu trwającego właśnie, gorącego przedświątecznego okresu, z pakowaniem w centrum był pewien problem. Nie ma jednak tego złego co by […]

Continue Reading

Gibscy polecają… magiczna kawiarnia w Będzinie…

Będzin-> Cafe Jerozolima-> oksymoron. Taki ciąg logiczny przychodzi od razu do głowy… chociaż… Od strony ulicy Cafe Jerozolima dosyć skutecznie upodobnia się do swojego miasta. Kawiarniana witryna w ogóle nie przyciąga uwagi. Gdyby nie wcześniejszy internetowy research przeszedłbym  obok nie wiedząc co straciłem. Tak, tak, w środku można tylko zyskać. I to nie tylko dlatego, […]

Continue Reading

Po jaką cholerę w ogóle się tam pchaliśmy vol.2, czyli zwiedzania Zagłębia ciąg dalszy

Po Sosnowcu przyszedł czas na kolejne dziwne miejsce na mapie wycieczek rodziny Gibskich, a mianowicie Będzin. Wybraliśmy się tam pod pretekstem obejrzenia zamku, który z zewnątrz, przyznać muszę, wygląda całkiem obiecująco. Gdyby nie okolica, nad którą góruje, a która do ciekawych niestety nie należy. Będąc w takich miejscach zastanawiam się czasem, czy istnieje granica brzydoty, […]

Continue Reading

Spotkanie wpół drogi, czyli gdzie zjeść między Olkuszem a Krakowem…

Mimo, iż Maciejówkę mijam dwa razy dziennie, nigdy jakoś nie było mi dane zajrzeć do środka. Zdarzyło mi się zostawić nieopodal samochód w zamierzchłych czasach zapuszczania się w skały, słyszałam również, że Kraków jeździ tam na doskonałe placki ziemniaczane- to jednak wszystko. Ostatnio jednak, za sprawą zaproszenia od moich teściów, miałam okazję wyrobić sobie zdanie na temat […]

Continue Reading

Czy na pewno chciałabym mieszkać w pałacu? Pszczyna i odrobina refleksji o życiu…

Zanim zdecydowaliśmy się tam zatrzymać, wielokrotnie mijaliśmy ją po drodze w góry. Plany na zwiedzanie tego miejsca mieliśmy już od dawna, zawsze jednak coś stawało nam na przeszkodzie… Aż w zeszły weekend w końcu się udało. Na dodatek było tak miło, że do Pszczyny na pewno jeszcze wrócimy. Atrakcji jest tam bowiem zdecydowanie więcej, niż […]

Continue Reading

Gibscy polecają- co zjeść w Pszczynie…

SYNERGIA- to słowo klucz to tej powiastki. Kiedy wszystko współgra, to każdy z elementów współpracy zyskuje. Lokal o nazwie Sztamfer był na końcu łańcuszka, więc zyskał relatywnie najwięcej, choć nie musiał. W pojedynkę też dałby radę. A gdzież to taką symbiotyczną małą ojczyznę znaleźć, zapytacie? Ano Pszczyna Panie! Bardzo pozytywnie mnie rozczarowała. W mojej jaźni jawiła się […]

Continue Reading

Czupi na górskim szlaku- z Żabnicy do schroniska na Hali Boraczej

Po dłuższej nieobecności na górskich szlakach udało nam się w końcu doprowadzić do końca jakąś zaplanowaną wycieczkę. Wybór trasy w tym momencie naszego życia stał się sprawą bardziej skomplikowaną niż jeszcze kilka miesięcy temu, udało nam się jednak znaleźć taką, która satysfakcjonowała wszystkich. Nie ukrywam, że w tym momencie główny kryterium jest odległość, ponieważ Klarka […]

Continue Reading

Egzotyki w Sosnowcu ciąg dalszy…

Olkusz- Srebrne Miasto Toruń- Miasto Pierników Sosnowiec- Miasto Mem’ów I… chyba nieprzypadkowo. Ale, jak to mówią: „Na bezrybiu i rak ryba”. to samo przysłowie można odnieść do Bombaj Tandoori- restauracja indyjska i polska . Pokrewieństwo kultur wzrusza i daje się odczuć w podawanych potrawach, z przewagą rodzimych wpływów oczywiście. Nie żebym się czepiał, jedzenie jako takie  było […]

Continue Reading

Najbardziej niespodziewana z wycieczek w moim życiu, czyli po jaką cholerę w ogóle pchaliśmy się do tego Sosnowca…

Nie myślałam, że na tym blogu kiedykolwiek pojawi się taka informacja, ale w ostatnią sobotę Gibskich wywiało do … Sosnowca. Mam nadzieję, że nikogo nie obrażę, ale to miasto zawsze wydawało mi się mało atrakcyjne turystycznie… Delikatnie mówiąc. Pierwotnie planowaliśmy wypad w góry, jednak z powodu mało zachęcających prognoz pogody zdecydowaliśmy się zmienić zamiary. Przerzucając […]

Continue Reading