Czupi na górskim szlaku- z Rzyk na Czarny Groń

Wiele razy pisałam już, że Beskidy są wręcz idealne do rozpoczęcia górskiej przygody z dziećmi. Spokój, przyjemne, niewymagające podejścia, piękne widoki…. A nierzadko także dodatkowe bonusy jak w przypadku trasy z Rzyk na Czarny Groń, gdzie w sezonie letnim natrafimy na prawdziwe morze jagód- dodatkową nagrodę dla małych wędrowców. Czy może być lepszy przepis na rodzinny dzień w górach? Polecam wyruszyć na szlak, aby przekonać się samodzielnie.

Pierwszą zaletą naszej dzisiejszej trasy na pewno jest fakt, że przy odrobinie kreatywności można zaplanować całkiem zgrabną pętlę, co samo w sobie dodaje trasie atrakcyjności, nie ma bowiem potrzeby wracania po własnych śladach. Całość da nam wówczas prawie 6,5 km do przejścia przy niecałych 400 m przewyższenia, tak więc wystarczająco, aby nieco się zmęczyć, nie za ciężko jednak dla towarzyszących nam dzieciaków, nawet tych nieco młodszych.

Wycieczkę rozpoczynamy na parkingu Rzyki Praciaki, skąd startuje żółty szlak w stronę Łamanej Skały, my jednak kierujemy się jego znakami jedynie przez bardzo krótki czas, by wkrótce skręcić w drogę osiedlową, która poprowadzi nas między zabudowaniami, wzdłuż potoku Pracica. Od tej pory będziemy na zmianę poruszać się trochę asfaltową drogą, trochę zaś polnymi drogami, raz bardziej, raz mniej zarośniętymi (na dole wpisu zamieszczam mapkę naszej trasy dla tych, którzy obawiają się, że wśród licznych leśnych ścieżek mogą się zgubić). Nie jest to może najbardziej komfortowa część wyprawy, jeśli jednak towarzyszą nam dzieciaki, które lubią leśne, nieco dzikie wyprawy, z całą pewnością będą zachwycone. Tym bardziej, że im wyżej będziemy podchodzić, i im dalej w las się zagłębiać, tym więcej krzaków jagód będzie pojawiać się na naszej drodze. Lojalnie uprzedzam, jeśli na szlaku znajdziecie się w czerwcu lub lipcu zaopatrzcie się w pojemnik na zbiory a planując czas na wejście uwzględnijcie przymusowe przystanki- w końcu jagody same się nie zbiorą. Za to nic na szczycie nie będzie smakować lepiej niż samodzielnie zebrane owoce.

Wkrótce dochodzimy do Chatki na Potrójnej, w której możemy zatrzymać się na odpoczynek i mało co nieco, lub ruszyć dalej, by po chwili wrócić na oznakowany już szlak, tym razem w kolorach żółtym i czarnym, które po minięciu szczytu Potrójnej rozchodzą się w dwóch różnych kierunkach. Od tej pory podążać będziemy za znakami czarnymi, zanim to jednak nastąpi rozsiadamy się na piknik, odpoczywamy i cieszymy oczy i serca górskim klimatem.

Chociaż znaczna część wędrówki już za nami tak naprawdę nasz cel nie został jeszcze osiągnięty. Czarny szlak prowadzi nas początkowo szeroką, przyjemną ścieżką do szczytu, który postanowiliśmy dzisiaj odwiedzić, ponieważ jednak znajduje się on nieco z boku, dodatkowo na szlaku nie znajduje się żadne oznaczenie, o fakcie jego zdobycia wnioskować możemy jedynie na podstawie mapy. Po drodze zobaczyć możemy także bardzo ładnie urządzone górskie domy znajdujące się za klimatycznym kamiennym płotem, w trakcie naszej wędrówki w jednym z nich można było nawet napić się czegoś zimnego i zjeść lody, co na pewno zmotywuje dodatkowo zmęczone już pewnie długim wędrowaniem małe nóżki.

Ostatnia część wycieczki to już droga zdecydowanie bardziej górska, stroma i kamienista, dlatego też wybierając kierunek pętli polecam jednak tym wariantem raczej schodzić, niż wspinać się na górę. Czarny szlak porzucamy w momencie gdy skręca w stronę Magicznej Osady, skrótem wracamy na asfalt, a stamtąd już asfaltem wracamy na parking domykając pętlę.

Krótka, przyjemna pętla z Rzyk Praciaków na Czarny Groń przez Potrójną to idealny pomysł na szybki wypad w góry. Łagodne podejście, bardziej strome zejście czarnym szlakiem i – w sezonie – prawdziwe morze jagód sprawiają, że trasa jest nie tylko widokowa, ale i wyjątkowo „smaczna”, a więc idealna dla całej rodziny. Spróbujcie a na pewno nie będziecie żałować.

Zajrzyj do....

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *