Wracamy do Pszczyny….

Czekając na zimową aurę, która jak na złość w tym roku nie chce nadejść, ostatnią niedzielę postanowiliśmy spędzić wycieczkowo, ale zdecydowanie bardziej miejsko- wracając do Pszczyny. Podczas naszej ostatniej wizyty zwiedziliśmy pszczyński pałac. Tym razem, mimo iż wiszące na niebie chmury pewnie nie wszystkich zachęcały do spacerów, dzień spędziliśmy na świeżym powietrzu. Wycieczkę zaczęliśmy od skansenu Zagroda Wsi Polskiej, gdzie dzieciaki nie tylko miały okazję obejrzeć jak dawniej wyglądało życie, ale też całkiem zdrowo wybiegać się po podróży. Tym bardziej, że oprócz nas i jakiejś pary, która przemknęła nieopodal nieśmiało, w skansenie nie było żywego ducha. Doskonała okazja, żeby w spokoju obejrzeć każdą chatę i dotknąć każdego starego sprzętu. Tym bardziej, że w okresie zimowym (od 6. 12. do 31. 01) bilet kosztuje jedynie 5 PLN. My wprawdzie kupiliśmy bilet łączony również na Zagrodę Żubrów (20 PLN), ale jeśli ktoś planuje zwiedzić tylko skansen to jest to doskonała okazja.

Sam skansen nie jest bardzo duży, ale spokojnie można w nim spędzić ponad godzinę spokojnie spacerując między chatami i zaglądając do środka wnętrza bowiem także udostępnione są do zwiedzania. Jeśli po obejściu skansenu macie w planach obejrzenie także Pokazowej Zagrody Żubrów można udać się tam deptakiem (ok. 2 km) lub przestawić samochód na „zagrodowy” parking. My zdecydowaliśmy się na tę drugą opcję, spacer do zagrody i z powrotem dałby nam już bowiem 4 km marszu a chcieliśmy by dzieciakom zostało jeszcze trochę siły. Tym bardziej, ze w planach mieliśmy także odwiedzenie rynku. Jeśli chodzi o samą zagrodę to najlepiej tak zaplanować odwiedziny by trafić na porę karmienia żubrów (w sezonie zimowym 10.00, 13.00, 15.00), pory w sezonie letnim można sprawdzić na stronie. Wówczas żubry podchodzą pod samą barierkę i można z bliska obejrzeć te monumentalne stworzenia. Oprócz tego dzieciaki mogą zobaczyć jelenie, sarny, muflony, trochę ptactwa, owieczki, osła oraz spacerujące po zagrodzie pawie. Prócz wolnego wybiegu zwiedzić można pawilon zamknięty, dla niektórych pewnie nieco przerażający z powodu ilości wypchanych/ sztucznych zwierząt…. Ale cóż- dzieci chętnie studiowały anatomię zająca, wilka a nawet niedźwiedzia… Prócz futrzanych eksponatów można zobaczyć również kilka projekcji multimedialnych oraz film w kinie 3d, z którego my jednak nie korzystaliśmy, więc nie mogę stwierdzić czy warto.

Czy jesteśmy zadowoleni z naszej kolejnej wizyty w Pszczynie? Jak najbardziej. Tym bardziej, że ze względu na okres przedświąteczny udało nam się trafić na bożonarodzeniowy jarmark i karuzele!!!… czyli musicie sobie wyobrazić radość dzieciaków. To wszystko okraszone pysznym burgerem w Sztamferze (pisaliśmy o nim tutaj) sprawiło, że była to naprawdę miła, rodzinna niedziela. Trochę brakowała nam wprawdzie głowy rodziny, która w tym czasie zdawała egzamin na studiach, jedna na okres poświąteczny mam już zaplanowaną kolejną wycieczkę, tym razem w pełnym składzie. A Pszczynę po raz kolejny polecam wszystkim- a na całkiem niewielkie miasteczko atrakcji jest w nim naprawdę sporo. I kilka z nich cały czas pozostaje przed nami nieodkryte.

Zajrzyj do....

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.