Tym razem po węgiersku….

„Balaton” jest jedną z niewielu restauracji w obrębie Starego Miasta, która trwa nieprzerwanie odkąd pamiętam. Może jedyną oprócz „Wierzynka”? Została założona w 1969 roku i niestety da się to zauważyć. wystrój wnętrz a chyba niezmienny od 50 lat a toaleta z pewnością. To psuje wrażenie ogólne i to bardzo. Wstyd, że właścicielowi żal pieniędzy na solidny remont łazienek, tym bardziej, że stolik trzeba rezerwować (albo stać pod drzwiami czekając na wolne miejsce). Kasy więc nie brakuje, tym bardziej, że ceny europejskie. Specjalność zakładu: placki po węgiersku, w różnych odmianach, średnio po 35 PLN. I tu dochodzimy do sedna, czyli do potraw. Te na szczęście bardzo smaczne i w przyzwoity sposób podane. Placuszki chrupiące, zupa węgierska odpowiednio pikantna, moi goście byli również zadowoleni z deserów (naleśniki z masą orzechową w czekoladzie i szarlotka). Chciałem odmiany, innej kuchni (zwłaszcza niż wszechobecna włoska), to ją miałem. W miłym towarzystwie smaczny obiad był przyjemny, ale do „Balatonu” raczej już nie zaglądnę.

Zajrzyj do....

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.