O Czupi, co bez butów chodzi(ła)….

Ponieważ Czupi przyszła na świat w lecie, bardzo długo problem właściwego zabezpieczenia przed chłodem małych stópek był nam obcy. Czas jednak upływał, przyszła jesień, i skarpetki, zwłaszcza podczas noszenia w chuście, okazały się niewystarczające. Rozpoczęłam więc poszukiwania bucików, które najlepiej by nam się sprawdziły, nie tylko jesienią, ale także w razie mroźnej zimy. Niestety, okazało się, że nie jest to wcale taka prosta sprawa.

W końcu, po zgubieniu trzech wcześniej zakupionych par, poprosiłam dla Małej pod choinkę o buciki z Mabibi (znowu jedna z moich ulubionych firm, z której produktami zapoznałam się bliżej w trakcie spotkania Mamy w góry!- wpis tutaj). I jak do tej pory buciki sprawdzają nam się świetnie. Zewnętrzna warstwa wykonana jest z tkaniny wodoodpornej, środek bucików wyściełany jest natomiast warstwą cieplutkiego misia. Całość sięga do łydki, grzejąc nie tylko stopy malucha, ale także dalszą część nóżki. I, co chyba najważniejsze- niechodki naprawdę trzymają się nogi. Mocowane są przy pomocy dwóch elastycznych ściągaczy, i jest to tak genialne rozwiązanie, że ani raz nie zdarzyło nam się, aby zsunęły się z nogi w nieodpowiednim momencie. A nóżki po ich ściągnięciu są zawsze ciepłe i suche 🙂 Wprawdzie nie należą do najtańszych (ich koszt to 90 zł), ale moim zdaniem są warte każdej wydanej na nie złotówki. Po prostu nasz kolejny, polski produkt, w którym się zakochałam, i który nawet jeśli nie ratuje i życia, to bardzo je ułatwia. A przecież o to chodzi, prawda? 🙂

Zajrzyj do....

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.