Dolina Charlotty z dziećmi, czyli nie samymi koncertami człowiek żyje…

Szukając atrakcji, które moglibyśmy odwiedzić w czasie naszego pobytu w Darłowie natknęłam się właśnie na kompleks hotelowy Dolina Charlotty . Może wstyd się przyznać, ale to miejsce nie tylko nie kojarzyło mi się z niczym oprócz widzianych parokrotnie reklam festiwalu. Nie wiedziałam nawet na dobrą sprawę, w którym miejscu naszego kraju się znajduje. Aż tu nagle nadarzyła się okazja, aby je odwiedzić. Czy było warto? I co najważniejsze, czy jest tam co robić z dziećmi, nawet tymi najmniejszymi? Oto moje wrażenia.

Dolina Charlotty to ogromny teren, którego centrum stanowi wprawdzie hotel, dla mnie jest to jednak chyba najmniej interesująca część całego kompleksu. Dookoła znajduje się bowiem mnóstwo zieleni, pełen urokliwych zakątków park i tyle atrakcji, że spokojnie można się tu wybrać na cały dzień.

My nasze zwiedzanie rozpoczęliśmy od wizyty w fokarium, która była strzałem w dziesiątkę. Mój mały zoofil był oczarowany mieszkającymi tam fokami. Młoda z otwartą paszczą podziwiała kilkunastominutowy pokaz treningu tych pociesznych, ale i potężnych zwierząt, które klaskały, aportowały, czy też pokazywały język. Matka miała natomiast okazję dowiedzieć się kilku ciekawych faktów dotyczących nie tylko populacji fok, ale również zasad, którymi rządzi się taka hodowla.

Kolejna atrakcja to zoo, połączone z ogrodem bajek, gdzie posłuchać można odtwarzanych z nagrań… bajek właśnie. Choć na zainteresowanie bajką u nas jednak trochę za wcześnie, mieszkające tam zwierzęta w zupełności wystarczyły. Oprócz tradycyjnych wybiegów (całkiem sporych i zróżnicowanych jak na komercyjną atrakcję) istnieje również możliwość zwiedzenia zoo łodzią. Kupując dodatkowy bilet można wybrać się w mini rejs dookoła świata. Każda z mijanych po drodze wysepek reprezentuje bowiem inny kontynent, zamieszkany oczywiście przez charakterystyczne dla niego zwierzęta. I choć my z wodnej wycieczki nie skorzystaliśmy, nie można odmówić jej pomysłowości.

Jeśli zmęczy nas długie wędrowanie warto wstąpić do miejscowej restauracji. Polecam zwłaszcza umiejscowiony nad samą wodą taras, by nacieszyć nie tylko podniebienie, ale i oczy. Jedzenie zresztą jest naprawdę bardzo dobre, obsługa miła a ceny znośne, na poziomie przeciętnej hotelowej restauracji. Jeśli natomiast ktoś woli coś lżejszego, to na terenie zoo usiąść można w kawiarence, aby na świeżym powietrzu raczyć się kawą, lodami lub zimnymi napojami.

Prócz tego stadnina, możliwość łowienia ryb, popływania kajakiem czy rowerkiem wodnym. I przede wszystkim ogrom miejsca na zwykłe, spokojne wylegiwanie się na trawie.  Jednym słowem świetny pomysł na rodzinną wycieczkę dla każdego, kto znajdzie się w okolicy.

Zajrzyj do....

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.