Czupi w (wielkim) mieście- Ogród Botaniczny w Mikołowie

Dzisiaj opuszczamy chwilowo Małopolskę i ruszamy na Śląsk, odkrywać tamtejsze turystyczne perełki. Dzisiejsza wycieczka była dla nas dodatkowo bardzo miłym zaskoczeniem, łamała bowiem nieco stereotypy i nasze wyobrażenia o tego typu miejscach. A gdzie trafiliśmy? Do ogrodu botanicznego a dokładnie do Śląskiego Ogrodu Botanicznego w Mikołowie.

Śląski Ogród Botaniczny to tak naprawdę dwa ogrody, Czerwony i Żółty, połączone ścieżką przyrodniczą. Oba zaopatrzone w parkingi a każdy z nich na swój sposób wyjątkowy.

My zdecydowaliśmy się naszą wycieczkę rozpocząć od Ogrodu Czerwonego na ul. Grudniowej. Mimo dość opornie nadchodzącej wiosny znaleźliśmy tam już wiele kwitnących kwiatów i krzewów. Są także oczka wodne, drewniane mostki oraz kilka tablic edukacyjnych. Bardzo przyjemne miejsce na spacer. Tuż obok zobaczyć można także kompleks starych, nieużywanych już wapienników, czyli pieców do wypalania wapna i skał wapiennych. Podobno najstarsze z nich pochodzą aż z XVIII w. Po obejrzeniu obydwu tych miejsc możemy zdecydować się jeszcze na spacer ścieżką przyrodniczą łączącą ogrody. Ma ona ok. 2 km długości, na trasie natrafimy także na tablice edukacyjne i gry terenowe (mamy tutaj grę „planszową” oraz układanki). Trasa ścieżki biegnie przez obszar Fiołkowej Góry, w okolicy której nie tylko istniały kamieniołomy, w których wydobywano skały wapienne, ale we wrześniu 1939 r. toczyły się tutaj także walki obronne Polaków po ataku ze strony Niemiec. Gdy ścieżka się kończy wystarczy tylko przejść przez jezdnię by znaleźć się w drugim ogrodzie, tzw. Ogrodzie Żółtym. Na pierwszy rzut oka wydaje się on bardziej usystematyzowany, rośliny są opisane, ścieżki wyłożone kostką. Na dokładne obejrzenie tego miejsca nie wystarczyło nam już czasu, wspięliśmy się jednak na wieżę widokową, Klarka wybawiła się także na drewnianym , naprawdę sporym i ciekawym placu zabaw. Na miejscu można skorzystać także z usług restauracji „Sośnia Góra”- schabowy z ziemniakami i kapustą zdecydowanie zadowolił nasze kubki smakowe. Musimy tu wrócić, żeby lepiej poznać to miejsce.

Obydwa ogrody zrobiły na mnie bardzo miłe wrażenie, chociaż do jakichkolwiek botanicznych zainteresowań jest mi bardzo daleko. Niezmiennie się cieszę, ze w miastach powstaje coraz więcej miejsc, gdzie mieszkańcy mogą obcować z przyrodą. A jeśli dzieje się to na kanwie terenów , które wcześniej były przez człowieka wykorzystywane przemysłowo (lub w inny sposób, na Sośniej Górze mieściła się bowiem jednostka wojskowa) to już w ogóle jestem zachwycona. Uwielbiam sensowne rewitalizacje i „recykling” tworzący z miejsc opuszczonych takie, które służą czemuś pożytecznemu. Na dodatek dostępne są zupełnie za darmo, za wejście nie jest bowiem pobierana żadna opłata. Ekstra pomysłem jest także łącząca ogrody ścieżka- mamy także okazję do pospacerowania bardziej „na dziko”niż w zorganizowanej przestrzeni ogrodu. A że dystans nie jest duży można wybrać się nawet z maluchami. Tak więc z czystym sumieniem polecamy i wpisujemy Ogrody w Mikołowie na listę rzeczy naprawdę wartych odwiedzenia na Śląsku. A kiedy uda nam się dokładniej obejrzeć także Ogród Żółty na pewno uzupełnię ten wpis o kilka dodatkowych słów na jego temat.

Zajrzyj do....

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.