Czupi poznaje Polskę- pożegnanie lata w Szczyrku

Najwyższa pora rozpocząć nasz kolejny projekt turystyczny pod kryptonimem „Czupi poznaje Polskę”. Z tej właśnie okazji, wykorzystując ostatnie dni naszego wakacyjnego wyjazdu, postanowiliśmy wyskoczyć do Szczyrku. Mimo nie do końca pewnej i sprzyjającej pogody. Tym razem zupełnie spacerowo, bez zamiaru wspinania się na choćby najmniejszą górkę. Na zdobywanie Beskidu Śląskiego przyjdzie jeszcze pora. Opatuliliśmy więc Czupurka, zapakowaliśmy wózek i wyruszyliśmy. Zwiedzenie miasta, słodka przekąska i całkiem pokaźny obiad zajęły nam dobre kilka godzin. I chociaż sam Szczyrk do pokaźnych metropolii nie należy, jeśli chodzi o spacery z niemowlakiem nadaje się wprost idealnie.

Takie leniwe wypady, kiedy nie spiesząc się nigdzie można spokojnie dreptać przed siebie, również uwielbiam. Choć pewnie kiedy nadarzy się okazja wrócimy obejrzeć miasto z trochę większej wysokości. Niedoceniane bowiem przeze mnie do tej pory Beskidy nagle okazały się stworzone do tego by rozpocząć tam górską przygodę z maluchem. Wystarczyło spróbować. Powoli zabieram się więc już za planowanie pierwszych wycieczek.

A jak nasze wrażenia z pierwszego sezonu”Czupi poznaje Polskę”?

Póki co, podsumowując pierwsze wakacje naszego Maleństwa uważam, że turystycznie wyszło nam całkiem nieźle. Wiem, że już niedługo Klara zacznie pokazywać swój temperament i być może nie do wszystkich pomysłów mamy będzie podchodzić z taką wyrozumiałością jak do tej pory. Liczę jednak, że upodobanie do wyjazdów trochę udało się jej zaszczepić 🙂 Wszystkie nasze wojaże zresztą na pewno będą pojawiać się na blogu, zainteresowanych zwiedzaniem kraju razem z nami  zapraszam zatem tutaj, gdzie na bieżąco pojawiać się będą aktualizacje cyklu „Czupi poznaje Polskę”. Z czasem, mam nadzieję, uda nam się zapuścić również trochę dalej.  Póki co nie pozostaje jednak nic innego jak odliczać dni do ferii i naszego zaplanowanego wypadu do Zakopanego. Tatr Czupurek wprawdzie jeszcze nie zdobędzie, ale dolinki na pewno. Już naprawdę nie mogę się doczekać. Jeśli istniałby zawód „planowacza” to spełniłabym się w nim idealnie. A może po prostu wreszcie trafiłam na moją prawdziwą pasję- rodzinne podróżowanie.

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Zajrzyj do....

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.