Czupi na szlaku- Dolina Racławki

Już po wakacyjnych wojażach, choć jeszcze w letnim klimacie, wyruszyliśmy na kolejny etap odkrywanie podkrakowskich dolinek- tym razem udaliśmy się do Doliny Racławki. Jest to doskonała propozycja na weekendowy wypad dla wszystkich rodzin, nie tylko tych lubiących wędrowanie , okolica doliny oferuje bowiem naprawdę sporo fajnych atrakcji. Ale od początku.

Aby wyruszyć na wycieczkę Doliną Racławki skierować musimy się do wsi Dubie. Parking u samego wylotu doliny znajduje się na końcu wsi, za kopalnią dolomitów, my jednak swój samochód zostawiliśmy nieco wcześniej, kierując się na parking „Dolina Pstrąga”. W ten sposób zupełnie przypadkowo trafiliśmy na super zorganizowane miejsce do rodzinnej rekreacji- z oryginalnym placem zabaw (a nawet dwoma, ten bardziej tradycyjny znajduje się kawałek dalej) i ławeczkami, w otoczeniu zieleni, skałek i szemrzącej Racławki. Kolejny w naszej wycieczkowej karierze przykład na to, że w niepozornych na pierwszy rzut oka miejscowościach także można stworzyć coś naprawdę ciekawego, jeśli tylko jest chęć i zapał- uwielbiam odkrywać takie miejsca. Już sama Dolina Pstrąga mogłaby być celem naszego wyjazdu, my jednak zgodnie z planem ruszyliśmy dalej- do Doliny Racławki.

Tu także czekała nas miła niespodzianka, dolinka ta jest bowiem jedną z lepiej „zagospodarowanych” spośród tych wszystkich, które odwiedziliśmy. Nie obyło się też oczywiście bez małej przygody, ale o tym później. dnem dolinki poprowadzone są aż trzy ścieżki dydaktyczne- wszystkie o podobnej długości, na szlaku których prezentowane są tablice z ciekawostkami tego terenu. My tym razem zdecydowaliśmy się na 6- kilometrową ścieżkę niebieską, która choć nie zatacza pełnej pętli, najdłużej ciągnie się wśród płynącej Racławki. Trasa jest naprawdę bardzo malownicza. Cała jej długość przebiega lasem, obok a czasem nisko pod nami szemrze woda, spomiędzy drzew wychylają się malownicze skały. Nie jest także trudna- jeśli ktoś jest w stanie przejść 6 km na pewno da sobie radę. Choć, jak to w naszym przypadku często bywa, nie obyło się bez przygód. Po dojściu do miejsca gdzie szlak skręca i zaczynają się zabudowania i nieopodal pojawia się asfaltowa droga, kompletnie pogubiliśmy oznakowania szlaku. Z jednej strony domy, z drugiej asfalt, z trzeciej płynąca rzeka. W końcu szlak dostrzegliśmy, niestety za…. zaroślami z pokrzyw. Postanowiliśmy się nie poddawać, przebrnęliśmy przez przeszkodę, okazało się jednak, że to nie koniec kłopotów, oznakowanie bowiem które widzieliśmy okazało się jedynym na bardzo długi czas. Podążaliśmy wprawdzie jedyną ścieżką jaką udało nam się dostrzec, dość szeroką i łagodną, cały czas jednak nie mając pewności czy idziemy właściwie. nie wiem czy to kwestia naszej nieuwagi (chociaż staramy się rozglądać dosyć dokładnie), ale już któryś raz spotykamy się z problemami w odnalezieniu właściwego szlaku, zwłaszcza w przypadku ścieżek dydaktycznych czy spacerowych. Wiem, że utrzymanie szlaku wymaga pracy i wysiłku, jednak przynajmniej raz na kilka lat ktoś odpowiedzialny mógłby taką trasę przejść i sprawdzić czy wszystko jest czytelne, czy nic się nie starło, nie zarosło itd. Wracając jednak do naszej wędrówki ścieżka, którą podążaliśmy, skrzyżowała się w końcu z żółtym szlakiem turystycznym, który z kolei , jak sprawdziliśmy w Google Maps prowadził z powrotem nad sam potok. I nagle, podążając zgodnie z oznaczeniami żółtymi, znaleźliśmy się na znowu na naszej właściwej, niebieskiej ścieżce. W ten sposób znaleźliśmy się u wejścia do Wąwozu Stradlina. Stamtąd już trasą, którą podążaliśmy wcześniej wracamy na parking, zahaczając jednak po drodze o wspomniany wcześniej plac zabaw. Nie zabawiliśmy tam jednak zbyt długo widać było bowiem, że najmłodszy członek naszej wycieczki ma już dość i nawet na plac zabaw nie wykrzesze z siebie więcej energii. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem z niej mega dumna, a z wycieczki na wycieczkę ta duma rośnie. 10- kilometrowe trasy są już spokojnie w naszym zasięgu, i to bez większego marudzenia. A to otwiera już przed nami całkiem przyjemne górskie perspektywy. Póki co jednak, zanim znowu wybierzemy się w góry, polecamy Wam wycieczkę do Doliny Racławki. Bo Małopolska ma naprawdę wiele do zaoferowania 🙂

Dolina Racławki

dystans: 10, 1 km

suma podejść: 410 m

suma zejść: 414 m

czas przejścia: 3 h 02 min

Zajrzyj do....

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.