Czupi na górskim szlaku- z Ustronia na Małą i Wielką Czantorię

Zima i zimowe górskie wycieczki wkręciły się nam w tym roku bardzo. Praktycznie każdy weekend z dobrą pogodą wykorzystujemy na wędrowanie i jesteśmy coraz bardziej zachwyceni. Nasz ostatni wypad to Mała i Wielka Czantoria, czyli pierwsza wycieczka kiedy dwa szczyty zdobywanej przez nas korony Beskidu Śląskiego odwiedziliśmy w jeden dzień. Podobno ambitnie, czasem jednak jak widać warto mierzyć wysoko, było to bowiem jedno z naszych bardziej udanych wyjść w góry.

Pierwsze niepewności dopadły nas już wprawdzie dzień wcześniej kiedy pogoda odstraszała od wyściubienia z domu choćby końcówki nosa, nie mówiąc o wędrowaniu po górach. prognozy na niedzielę wyglądały jednak bardzo optymistycznie dlatego byłam nieugięta- jedziemy i koniec. Reszta ekipy nie protestowała na szczęście zbyt zaciekle, zapadła więc decyzja- wyruszamy. Szczyty zdecydowaliśmy się zdobyć żółtym szlakiem z Ustronia- 10 km w obie strony, nieco ponad 500 m przewyższenia- zdecydowanie w naszym zasięgu. Samochód polecam zostawić tuż przed miejscem, gdzie żółty szlak skręca do lasu (wcześniej ciągnie się przez kilka kilometrów ulicami Ustronia)- niewielki parking wraz z miejscem na odpoczynek i ognisko znajdziecie wpisując w Google Maps „u Jónka na Kympie”. Stamtąd praktycznie od razu zaczynamy wspinać się ku górze i tak jest praktycznie przez całą drogę na Małą Czantorię. W sezonie zimowym warto mieć raczki, ja jednak o dziwo używałam ich tylko podczas wchodzenia i z zejściem nie miałam problemów- wszystko zależy jednak oczywiście od stanu w jakim znajduje się szlak. 50 metrów od parkingu zobaczyć możemy Ołtarz Naszej Małej Ojczyzny w centrum którego stoi 4- metrowy krzyż otoczony głazami z piaskowca opatrzonymi datami 866, 966, 1241 i 1517. Prowadzą do niego tablice informacyjne, na których opisano wydarzenia związane z tymi datami. Sam ołtarz wybudowany został w 2016 r. , czyli w 1150 rocznicę misi chrystianizacyjnej Św. Cyryla i Metodego na Śląsku Cieszyńskim, 1050 rocznicę Chrztu Polski, 775 rocznicę najazdu tatarskiego oraz 500- lecie reformacji.

Mijając ołtarz początkowo idziemy dość szeroką leśną drogą wzdłuż której wraz ze zdobywaniem wysokości roztacza się coraz szersza panorama Ustronia. Po jakimś czasie droga zmienia się w ścieżkę, która prowadzi nas aż na polanę na szczycie Małej Czantorii. Można powiedzieć, że najbardziej mozolną część wyprawy mamy za sobą, każdy kroczek był jednak wart widoku, który możemy teraz podziwiać. Las w zimowej szacie oświetlony promieniami słońca wygląda wprost bajecznie, w oddali majaczy Wielka Czantoria wraz z wieżą widokową wyrastającą ponad wierzchołkami drzew. I choć patrząc w tamtym kierunku wydaje się, że do pokonania mamy jeszcze bardzo długi dystans wędruje się nim naprawdę bardzo przyjemnie. Wkrótce dochodzimy do wyciągu Czantoria- Poniwiec, którym w normalnej sytuacji powinni wjeżdżać na stok narciarze. Teraz uruchomiony jest on dla ruchu turystycznego (a raczej był w momencie nasze wycieczki, teraz bowiem stoki nareszcie ruszyły), na górce obok szaleją dzieci na sankach i jabłuszkach. Tuż za wyciągiem jeszcze jedno bardziej strome podejście i wchodzimy z powrotem w las, gdzie drzewa wprost uginają się pod czapami śniegu. Wkrótce dochodzimy do niewielkiej restauracji koliba na Czantorii, mijamy także czeskie schronisko i udajemy się dalej na szczyt. Ostatnie metry wspinaczki i jesteśmy na szczycie Czantorii Wielkiej. Udało się! Teraz pora na wizytę na wieży widokowej. Myślę, że warto dołożyć do wycieczki jeszcze tę odrobinę wysiłku, przy dobrej widoczności z wieży roztacza się bowiem piękny widok. podczas naszej wizyty powietrze nie było wprawdzie idealnie przejrzyste, ale nieco zamglone Tatry w oddali udało się dostrzec. Wejście na wieżę kosztuje odpowiednio 7 PLN dorośli, 5 PLN emerycie i studenci oraz 3,5 PLN dzieci w wieku od 4 do 12 lat, są także bilety rodzinne. Chociaż wieża znajduje się po stronie czeskie bez problemu zapłacimy tam złotówkami, podobnie jak w schronisku. My jednak na obiad zdecydowaliśmy się wybrać do Koliby, która sprawiła na nas przytulniejsze wrażenie. Mimo to kulinarne pozostaliśmy po stronie czeskiej większość wycieczki skusiła się bowiem na smażony ser. Jedzenie bardzo dobre, pod wiatą dodatkowo rozpalone ognisko gdzie można upiec kiełbaskę lub po prostu się ogrzać. Swojsko, klimatycznie, górsko…. Powrót tą samą trasą z małymi przerwami na ślizganie na jabłuszku. Dodatkowa atrakcja i motywacja do wędrowania w poszukiwaniu górek dla najmłodszych uczestników wyprawy. I chociaż następnego dnia obudziłam się z zakwasami (swoją drogą nie wiem dlaczego nie czułam bowiem jakiegoś wielkiego zmęczenia) naprawdę było warto. Nawet bardzo. no i czekamy na ciąg dalszy mam bowiem nadzieję, że zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

Z Ustronia na Małą i Wielką Czantorię

Ustroń -> Rozdroże pod Małą Czantorią (szlak żółty)

Rozdroże pod Małą Czantorią -> Czantoria Mała (szlak żółty)

Czantoria Mała -> Koliba Roberta (szlak zielony)

Koliba Roberta -> Chata na Czantorii (szlak zielony, szlak niebieski)

Chata na Czantorii -> Czantoria Wielka (szlak zielony, szlak niebieski, szlak żółty)

dystans: 10 km

suma podejść: 463 m

suma zejść: 463 m

czas przejścia: 5 h 56 min

Zajrzyj do....

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.