Czupi na górskim szlaku- z przełęczy Vrsic na Slemenova Spice

Propozycja wycieczki, którą dzisiaj Wam przedstawię była w równym stopniu upragniona co niepewna. Wszystko to za sprawą drogi dojazdowej, którą musieliśmy pokonać by dostać się do naszego punktu startowego. o jakiej drodze mowa? Oczywiście o drodze 50 zakrętów zwanej także Drogą Ruską (Ruska Cesta) prowadzącej przez Przełęcz Vrsic. Na odcinku 24 km znajduje się tutaj aż 50 bardzo ostrych serpentyn, co ciekawe- ponumerowanych. Droga to zbudowana została w latach 1915- 1916 jako trakt wojskowy a do jej budowy wykorzystano ok. 10 000 więźniów rosyjskich. Dla upamiętnienia ok. 350 ofiar, które pochłonęła ta budowa Rosjanie wybudowali także kaplicę znajdującą się przy drodze na wysokości ok. 1200 m n.p.m. W internecie pełno jest opisów zarówno imponujących widoków, które zobaczyć możemy po drodze, jak i trudności, które mamy do pokonania. Ponieważ jednak żadne z nas nie jest szczególnie wybitnym kierowcą, nasz samochód także ma już swoje lata, postanowiliśmy nie stresować się dodatkowo i zrezygnować z tej wyprawy naszym krążownikiem szos. Ale żeby zrezygnować zupełnie z jedynej zaplanowanej typowo wysokogórskiej wędrówki? To nie mieściło mi się w głowie. Kto mnie zresztą zna ten wie, że jak już sobie coś zaplanuję to stanę na rzęsach żeby to osiągnąć. Tak też było i tym razem- niezrażona początkowym niepowodzeniem zaczęłam szukać alternatywy. I znalazłam. Okazało się bowiem, że na przełęcz kilka razy dziennie kursują autobusy z Kranjskiej Gory. Połączenia wykonują firmy Nomago i Arriva a dokładny rozkład można sprawdzić na ich stronach internetowych. Bilet kupujemy u kierowcy a sama podróż trwa ok. 30 min. Taka opcja transportu ma swój dodatkowy plus- bez przeszkód można skupić się na widokach za oknem, które są naprawdę powalające, zamiast uważać na krętą drogę.

Przełęcz Vrsic znajduje się na wysokości 1611 m n.p.m. i jest to najwyżej położone, przejezdne w obu kierunkach miejsce w całej Słowenii. Jest doskonałym punktem startu wycieczek w wyższe partie gór, często jest jednak celem samym w sobie, wystarczy bowiem znaleźć się w tym miejscu by poczuć bliskość Alp. Na samej przełęczy znajduje się parking, można odwiedzić także znajdujące się tam schronisko. My jednak postanowiliśmy ruszyć wyżej- na Slemenovą Spicę. Góra o wysokości 1911 m n.p.m. jest doskonała propozycją na wypad z dziećmi, oczywiście tymi wprawionymi już nieco w górskich wędrówkach, a ponieważ startujemy z dość znacznej już wysokości do pokonania mamy jedynie 300 metrów w pionie. Szlak, oznaczony jak wszystkie szlaki górskie w Słowenii kolorem czerwonym rozpoczyna się dokładnie na przełęczy. Stamtąd ruszamy ścieżką wśród kosodrzewiny dość szybko nabierając wysokości. Podczas wspinaczki po lewej stronie towarzyszy nam stok góry, z prawej roztaczają się natomiast coraz rozleglejsze widoki na okoliczne szczyty i pozostawione w dole samochody. W ten sposób docieramy na Przełęcz Vratica, gdzie mimo dość intensywnego wiatru postanowiliśmy zrobić sobie chwilę przerwy. Stamtąd wyruszyć możemy dalej bądź pod ścianami Mojstrovki , bądź zgodnie ze szlakowskazem, obydwie trasy łączą się bowiem w swoim późniejszym przebiegu. My wybieramy wariant zgodny z oznaczeniem (wg niego do celu pozostało nam 45 min), szlak w kierunku Mojstrovki prowadzi bowiem niewygodnymi piargami, ponadto, mimo środku lata zauważyć można było na nim wciąż zalegające połacie śniegu, nie było to więc bezpieczne rozwiązanie. Dalsza droga to oczywiście kontynuowanie wspinaczki, jest to jednak ten rodzaj szlaku, który zarówno ja jak i klarka lubimy najbardziej- mało monotonnych odcinków i trochę skakania po kamieniach- robi się więc tak bardzo swojsko i tatrzańsko. Do tego cały czas towarzyszą nam piękne widoki droga prowadzi bowiem brzegiem płaskowyżu tuż nad rozpościerającą się w dole Doliną Tamar. Maciek, ze swoim lękiem przestrzeni na pewno nie czuł się w trakcie tej wycieczki komfortowo, dzielnie nam jednak towarzyszył, co bardzo i niezmiennie doceniam. Samo podeście na szczyt to odrobina mozolnej wspinaczki ścieżką wiodącą przez trawiaste zbocze, widoki jakie ujrzymy na górze rekompensują nam jednak cały trud. Po krótkim odpoczynku pod szczytem wracamy tą samą drogą na Przełęcz Vrsic i udajemy się do znajdującego się tam schroniska Ticarjev Dom na Vrsicu, okazuje się bowiem, że do powrotnego autobusu mamy jeszcze 2 godz. czasu. Jak to też nierzadko bywa w górach zepsuła się nam nieco pogoda- nad przełęcz nadciągnęły chmury z których od czasu do czasu siąpił drobny deszcz, znalezienie zadaszonego miejsca było więc jak najbardziej pożądane. Po obiedzie i odpoczynku wróciliśmy na przystanek by w spokoju oczekiwać na nasz środek transportu i zaliczyć na koniec jeszcze jedną małą przygodę. Kiedy bowiem planowana godzina odjazdu minęła a autobus się nie pojawił zaczęło robić się odrobinę nerwowo i ta nerwowość powiększała się niestety z każdą minutą. Na szczęście okazało się, że stres był zupełnie niepotrzebny, autobus bowiem nadjechał by z 20- minutowym wprawdzie opóźnieniem zawieźć nas bezpiecznie z powrotem do Kranjskiej Gory skąd już własnym samochodem wróciliśmy na kemping.

Wyprawa na Slemenovą Spicę na pewno na długo pozostanie w naszej pamięci. Jest to doskonała propozycja dla osób, które chcą zakosztować odrobiny Alp nie czują się jednak na siłach by udać się na dalsze lub bardziej wymagające technicznie szlaki. Nie polecam jej wprawdzie nikomu, kto z górami nigdy nie miał do czynienia, ale przeciętny górski turysta na pewno sobie poradzi. Myślę zresztą, że zadowolenie naszej 4- latki jest najlepszą rekomendacją, podobnie jak fakt, że podczas całej wycieczki nie usłyszałam ani słowa narzekania, co zdarza jej się choćby podczas wędrówek po Beskidach. Wygląda więc na to, że miłość do słoweńskich Alp i totalny zachwyt jaki wzbudziły te góry jest u nas rodzinny.

Zajrzyj do....

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.