Czupi na górskim szlaku- z Kamesznicy na Karolówkę

Kolejny weekend to u nas bardzo często kolejna wycieczka w góry. Tak było i tym razem. I chociaż z prognoz sprzed kilku dni zapowiadających słoneczną niedzielę niewiele pozostało, postanowiliśmy zaryzykować. Mimo mżawki, która niezbyt pozytywnie zaskoczyła nas po drodze. Jak się jednak później okazało wyruszenie tego dnia na szlak było jednym z lepszych wycieczkowych wyborów ostatniego czasu.

Kontynuując zdobywanie Korony Beskidu Śląskiego tym razem zaplanowaliśmy wejście na Karolówkę. Jest to niewyróżniające się w terenie wzniesienie o wysokości 931 m n. p. m., gdzie jednak Beskid Śląski rozdziela się na dwa pasma: Stożka i Czantorii oraz Baraniej Góry. Jest to więc całkiem ważny na mapie punkt, choć sam szczyt znajduje się nieco obok szlaku i nie jest oznakowany. Usytuowany na granicy Wisły, Istebnej i Kamesznicy, i to właśnie z tej ostatniej postanowiliśmy rozpocząć nasz marsz.

Start naszej wycieczki to trochę jak wyprawa na koniec świata, nie dość bowiem, że Kamesznica sama w sobie jest niewielką miejscowością to jeszcze samochód zostawiliśmy praktycznie na jej krańcu. Szlak żółty, który zaprowadzić miał nas na Karolówkę rozpoczyna się wprawdzie wcześniej, można jednak zdecydowanie skrócić sobie odcinek asfaltowy parkując pod samym szlabanem strzegącym wstępu do lasu. My ze względu na nieznajomość okolicy i lód zalegający na jezdni zrobiliśmy to w zatoczce kilkaset metrów wcześniej, droga jest tam jednak tak rzadko uczęszczana przez samochody, że dotarcie do szlabanu nie było żadnym problemem.

Cała trasa nie jest jakoś wybitnie męcząca. Mamy wprawdzie do pokonania ponad 400 m przewyższenia rozkłada się ono jednak na dystans 6 km (owszem, do samej Karolówki jest bliżej, my jednak postanowiliśmy przedłużyć sobie naszą wycieczkę do schroniska Przysłop pod Baranią Górą. Sam początek naszej wyprawy to głównie mgła i nisko wiszące chmury jednak jeśli powiedzieliśmy „a” trzeba powiedzieć również „b”, raźno ruszyliśmy więc do przodu. Gdzieniegdzie towarzyszył nam śnieg, dodatkowo oblepione szadzią drzewa wyglądały naprawdę bajkowo. Dodatkową atrakcję stanowiły niewielkie potoczki przecinające ścieżkę, które co rusz trzeba było przeskakiwać. no i spotkane na samym początku trasy prawdziwe żeremie bobrów 🙂 Jak się jednak już wkrótce okazało przyroda postanowiła nagrodzić nasz upór. Im wyżej bowiem się wspinaliśmy tym więcej przebłysków błękitnego nieba widzieliśmy nad sobą. Na wysokości punktu Czabanula, gdzie do naszego żółtego szlaku dołączyły niebieskie znaki z kierunku Koniakowa zobaczyliśmy wręcz pierwsze promienie słońca. Prawdziwa magia rozpoczęła się jednak wówczas kiedy dotarliśmy na przełęcz Pod Karolówką, okazało się bowiem, że właśnie wyszliśmy ponad morze mgieł i chmur… Tutaj pełnię widoków zasłaniały nam jeszcze rosnące dość gęsto drzewa, po wdrapaniu się jednak na cel naszej wędrówki, czyli na Karolówkę, po prostu zaparło nam dech w piersiach. Mleczne morze a nad nim jedynie pojedyncze wierzchołki drzew i kopuły pobliskich szczytów. Nie pierwszy raz byłam w górach, ale tak magiczny spektakl przydarzył mi się po raz pierwszy… Gdy już nasyciliśmy nasze oczy widokami ruszyliśmy dalej, odwiedzić schronisko Przysłop pod Baranią Górą i sprawdzić co zmieniło się tam od czasu naszej ostatniej wizyty. Wówczas schronisko było jeszcze w remoncie po przejęciu go przez nowych właścicieli, od tego momentu minęło jednak sporo czasu. I choć bryła, która zupełnie nie ma nic wspólnego z architekturą górską nie zachęca, środek robi bardzo pozytywne wrażenie. Tym większym smutkiem napawa cisza i pustka, choć w normalnych warunkach schroniskowa jadalnia na pewno tętniłaby życiem. My jednak nastroiliśmy się tak pozytywnie, że już zaplanowaliśmy pobyt na wiosnę, kiedy czasy staną się wreszcie bardziej normalne. Póki co jednak, korzystając z promieni słońca posililiśmy się pierogami z oscypkiem na wynos i ruszyliśmy w drogę powrotną tą samą trasą, odprowadzani przez słońce coraz bardziej chowające się za chmurami.

Z Kamesznicy na Karolówkę

Kamesznica -> Czabanula (szlak żółty)

Czabanula -> Pod Karolówką (szlak żółty, szlak niebieski)

Pod Karolówką -> schronisko Przysłop pod Baranią Górą (szlak niebieski, szlak zielony)

Zajrzyj do....

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.