Czupi na europejskich dróżkach- jezioro Bled i wyspa Blejski Otok

Kolejny dzień naszego pobytu w Słowenii to kolejna, tym razem nieco lżejsza wycieczka. Powoli zaczęliśmy już odczuwać przedeptane w ostatnich dniach kilometry, dlatego postanowiliśmy ten dzień potraktować bardziej luźno stawiając raczej na odpoczynek. Jak się okazało odpoczynek w wykonaniu Gibskich to 10 km spacer, ale zacznijmy od początku.

Podczas jednego ze spacerów po polu namiotowym odkryliśmy, że tuz za płynącą za parcelami rzeką Soca znajduje się furtka skąd wyruszają dwa szlaki turystyczne, w tym jeden do Bledu. W planach i tak mieliśmy powtórną wizytę w tym miasteczku i rejs na Blejski Otok, postanowiliśmy więc wypróbować opcję pieszą. 4- kilometrowy spacer wśród pól i łąk zaprowadził nas najpierw do miasteczka a później nad samo jezioro. Okazało się, że wybór akurat tego dnia na wycieczkowo lżejszy było strzałem w dziesiątkę, ledwo bowiem dotarliśmy nad jezioro niebo zaciągnęło się chmurami i lunął deszcz. Na szczęście tylko przelotny, akurat taki który pozwolił na wypicie mrożonej kawy i zjedzenie lodów w pobliskiej kawiarni.

Na Blejski Otok, czyli niewielką wysepkę na środku jeziora Bled dostać się możemy jedynie drogą morską. Do wyboru mamy tradycyjne łodzie o nazwie Pletna, wzdłuż brzegu możemy znaleźć także liczne wypożyczalnie łódek wiosłowych a nawet SUP-ów. Bardzo żałowaliśmy, że nie udało nam się znaleźć żadnego miejsca pożyczającego kajaki, chętnie bowiem w taki sposób dostalibyśmy się na wyspę, ponieważ jednak nie było to możliwe zdecydowaliśmy się na rejs Pletną. Ta 20- osobowa, drewniana, zadaszona konstrukcja to prawdziwy symbol Bledu, funkcjonujący tutaj od końca XVI w. Zawód wioślarza cieszy się wśród mieszkańców bardzo dużym poważaniem i przekazywany jest z pokolenia na pokolenie. Rejs w obie strony kosztuje 12 euro, w jego ramach przewidziany jest również ok. 40- minutowy postój na zwiedzanie wyspy. Jedyną budowlą, jaką znaleźć możemy na Blejskim Otoku jest zespół sakralny z kościołem pw. Wniebowzięcia Maryi Panny ze słynną dzwonnicą, w której znajduje się dzwon życzeń. W budynku znajduje się także niewielkie muzeum, które można zwiedzać po wykupieniu biletu w cenie 6 euro. My ze zwiedzania wnętrz zrezygnowaliśmy, nie jesteśmy więc w stanie powiedzieć czy legenda związana z dzwonem jest prawdziwa, chętni jednak mogą spróbować naciągnąć go na spełnienie jakiegoś skrytego marzenia. My ograniczyliśmy się do spaceru i zjedzenia lodów na jednym z 99 schodów prowadzących do kościoła. Czyżby to znaczyło, że wszystko co najważniejsze w życiu już mamy? Być może… 🙂 Po czasie przeznaczonym na zwiedzanie wyspy pozostał nam jeszcze rejs powrotny i spacer na kemping. A tam już relaks aż do wieczora. Niemniej byliśmy bardzo zadowoleni, że mimo zmęczenia zdecydowaliśmy się trochę poruszać i mimo iż bardziej komercyjnie, zobaczyć kolejną bledzką atrakcję.

Zajrzyj do....

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.