Bo Słowenia to nie tylko góry- szit end szajs 2021

Wielokrotnie wspominałam Wam już o naszym złotym środku na wyjazdy z dzieckiem, a jest nim utrzymanie względnej równowagi między atrakcjami dla dzieci i dla dorosłych. Dlatego też podczas naszych dłuższych wyjazdów często zaglądamy między innymi do parków rozrywki, które choć nie należą do naszych ulubionych atrakcji, wiem, że sprawiają dużo frajdy Klarce. Stąd też nasz nieco zabawnie nazwany cykl „sit end szajs”, który chociaż nie stanowi głównego celu naszych wycieczek, systematycznie powiększa się o nowe,odwiedzone miejsca.

Tym razem przyznam się, że nic konkretnego w tym temacie w planach nie mieliśmy. Może nie szukałam wystarczająco mocno, może doszłam do wniosku, że i be tego typu atrakcji będzie w Słowenii co robić, faktem jednak jest to, że się nie przygotowałam. Podczas jednej z naszych przejażdżek w stronę Bledu Klara sama jednak zauważyła przez samochodowe okno tamtejszy Dino Park i bardzo nalegała, aby go odwiedzić. Cóż więc było robić- w niedzielę, którą zaplanowaliśmy jako luźniejszy dzień w naszym szale zwiedzania, wybraliśmy się w odwiedziny do dinozaurów.

Już na samym początku chcę zaznaczyć, że Zatorland to na pewno nie jest i gdyby nie fakt, że Klara była naprawdę zadowolona, ja czułabym bardzo duży niedosyt. Bilet dla dziecka kosztuje tutaj 8 euro, dla dorosłego 12 euro, jest również możliwość zakupu biletu rodzinnego w cenie 32 euro. Główną atrakcją są oczywiście figury dinozaurów, które rozlokowane są po całym parku- dodatkowy plus to fakt, że większość z nich jest ruchoma, aktywowana przez dziecko specjalnym przyciskiem. Prócz tego kilka charakterystycznych atrakcji z różnych stron świata, typu Stone Hange czy posągi z Wyspie Wielkanocnej w wersji miniaturowej. Jest kino 4 D, gdzie w cenie biletu można obejrzeć krótki film, w którym patrzymy na wyspę z perspektywy zwiedzającego ją dinozaura. Do tego niewielki i nieco już sfatygowany plac zabaw, na którym chyba największą atrakcją dla Młodej była trampolina. Jest też mała gastronomia, my jednak zdecydowaliśmy się jedynie na lody i napoje, nie możemy więc wypowiedzieć się na temat jej jakości. W trakcie naszego pobytu w parku była także dziewczyna, która za dowolną, drobną opłatą wykonywała dzieciom na rączkach malowane tatuaże- nasza biedronka zdecydowanie okazała się hitem i wielkim, choć nietrwałym, skarbem z wycieczki. Przy wyjściu standardowo sklepik z pamiątkami, chociaż też bez szału. Ogólnie atrakcja w porządku dla 3, 4- latka, starsze dzieci po chwili mogłyby być już znudzone. Jeśli mamy na pokładzie malucha i możemy przeznaczyć te dodatkowe kilkadziesiąt euro na atrakcję tylko dla niego to można wizytę w Dino Parku rozważyć jako małą odmianę po poznawaniu pięknej przyrody Słowenii. Zdecydowanie nie jest to jednak „must see” podczas wizyty w tych okolicach. Trochę szkoda miejsce to bowiem ma potencjał, wymaga jednak dofinansowania i porządnego odświeżenia. Dziecko jednak zadowolone, tradycji stało się zadość, więc generalnie wizyta na plus. Mimo mojej oceny, która przy podsumowaniu wszystkich wad i zalet oscyluje gdzieś w granicach 5/10.

Zajrzyj do....

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.