… bo nie ma złej pogody, czyli Kaszuby na nieco gorszą aurę

Od jakiegoś czasu raczej wzbraniam się przed wakacjami w Polsce. Nie dlatego, że zwiedzać naszego kraju nie lubię- wręcz przeciwnie, uważam że jest piękny i wyjątkowy. Letnie podróże od zawsze nierozerwalnie łączą się w mojej głowie z obecnością wody i możliwością kąpieli, te a kolei wymagają słonecznej pogody, która w naszym kraju, nawet w miesiącach letnich, wcale nie jest taka oczywista. Tym razem na szczęście aura okazała się dla nas łaskawa. Była okazja i do plażowania i do aktywności rowerowej i do spokojnego zwiedzania. W ciągu naszego 2- tygodniowego pobytu trafiły nam się tak naprawdę tylko dwa deszczowe dni. Nie nazywalibyśmy się jednak Gibscy gdybyśmy spędzili je z zamknięciu w domku gapiąc się w telewizor. Jeśli Wy również, podobnie jak my, nie lubicie w ten sposób spędzać wolnego czasu, dzielę się z Wami naszymi pomysłami na Szwajcarię Kaszubską na niepogodę. I to na świeżym powietrzu. Szykujcie więc kurtki przeciwdeszczowe i w drogę.

Kartuzy– 30- tysięczne miasto położone malowniczo nad aż czterema jeziorami. Największym tutejszym zabytkiem jest kolegiata Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny z początków XV w., przypominająca o bogactwie i potędze zakonu kartuzów, którzy swego czasu mieli tu swoją siedzibę. Świątynia ilustruje jednocześnie dewizę zakonu „memento mori” zarówno poprzez nietypowy dach przypominający swoim kształtem wieko trumny, jak i liczne zegary, nieubłaganie odmierzające upływający czas. I choć część zabudowań wokół kościoła nie przetrwało próby czasu, w oryginalnym gotyckim refektarzu znajduje się obecnie galeria sztuki, w podziemiach natomiast ulokowała się kawiarnia, która choć nie zachwyca może wystrojem i bogatym menu spokojnie może posłużyć jako miejsce odpoczynku podczas zwiedzania. Kawa i ciacho bowiem całkiem smaczne. Tuż obok kolegiaty, usytuowanej nad samym brzegiem Jeziora Klasztornego Małego, w zagajniku zwanym Gajem Świętopełka,rozpoczyna swój bieg Aleja Filozofów, którą bardzo polecam. Ta malownicza trasa, przemierzana swego czasu przez kartuskich mnichów, pozwala podziwiać nie tylko świątynię, oferuje też ciekawe widoki na jezioro. Po drodze zaś to, co wszystkie dzieci lubią najbardziej, czyli plac zabaw, przy dobrej pogodzie można skorzystać także z wypożyczalni rowerów wodnych by obejrzeć zbiornik z nieco innej perspektywy. Szlak jest jednak na tyle komfortowy i wygodny, że zachęca do spaceru przy każdej pogodzie. Wystarczy parasol lub dobra kurtka 🙂

Szlak Pieszy wokół Jeziora Dąbrowskiego, czyli nasza druga propozycja, tym razem zdecydowanie bardzie outdoorowa niż miejska. Odkryta zupełnie przypadkiem podczas plażowania, wykorzystana wtedy, kiedy kompletnie nie mieliśmy pomysłu na zagospodarowanie drugiego z deszczowych dni. 6- kilometrowy szlak spacerowy prowadzi głównie lasem, który w tej sytuacji działał jak naturalny parasol. Wędrując trasą odnaleźliśmy dzikie plaże, cudowny, ukryty wśród drzew pensjonat, wypatrzyliśmy nawet zapaleńca, który mimo kiepskiej aury postanowił popływać w jeziorze. I choć oczywiście udało nam się pobłądzić, w końcu odnaleźliśmy znaczony trakt, którym zatoczyliśmy pętlę. Końcówka szlaku prowadziła między domami letniskowymi, które odprowadziły nas aż do kąpieliska,na którym rozpoczęliśmy naszą wyprawę. Okazało się, że wycieczkowy timing mieliśmy wręcz idealny bowiem w tym samym momencie deszcz rozpadał się już na dobre. Pozostało nam tylko zapakować się do samochodu i wrócić do naszej „Dzikiej Róży” na rozgrzewającą herbatę i bajkę 🙂 O naszym domku i całym ośrodku szykujemy jednak osobny wpis, szczegóły więc tego jak mieszkaliśmy przez te dwa tygodnie i czy nam się podobało- już wkrótce.

Zajrzyj do....

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.